Przesłanki ogłoszenia upadłości w dobie koronawirusa

przesłanki upadłości w dobie koronawirusa

Przesłanką ogłoszenia upadłości jest niewypłacalność. O niewypłacalności przedsiębiorcy było już trochę mowy na blogu. Podobnie, jak o terminie na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. Jak i o tym, że konieczne są zmiany w prawie upadłościowym z uwagi na wystąpienie epidemii COVID-19, bo ryzyko niewypłacalności staje się dla części przedsiębiorców coraz bardziej realne. We wtorek do sejmu został skierowany projekt ustawy, która ma wprowadzić zmiany w tym zakresie. I to o nim dzisiaj będzie mowa.

Utrata płynności finansowej przez przedsiębiorcę

W prawie upadłościowym mówi się o dwóch przesłankach niewypłacalności przedsiębiorcy – zadłużeniowej (zwanej też majątkową lub bilansową) i płynnościowej. Istotniejszą przesłanką w kontekście koronawirusa, jest przesłanka płynnościowa, bo to ona wprowadza większe ryzyko, że w nieodległej przyszłości przedsiębiorca stanie się niewypłacalny.

Dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych.

Domniemywa się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące.

Wymagalne zobowiązania pieniężne, to nic innego jak np. zobowiązania wynikające z faktur, którym upłynął termin płatności. W praktyce oznacza to, że wystarcza, że dłużnik zalega z zapłatą co najmniej 2 faktur już ponad 3 miesiące, żeby domniemywać, że jest niewypłacalny. I to wtedy na dłużniku ciąży obowiązek wykazania, że jest inaczej. Oczywiście może być też tak, że do niewypłacalności doszło jeszcze przed upływem trzech miesięcy.

Ten brak zdolności do wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych musi mieć jednak charakter trwały, żeby można było mówić o niewypłacalności. Niewypłacalny może być przedsiębiorca już wtedy, gdy spłaca jeszcze niektóre swoje zobowiązania, ale wiadomo już, że z uwagi na brak środków nie spłaci wszystkich wierzycieli.

Źródło powstania niewypłacalności a obowiązek złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości

Jeśli wystąpił stan niewypłacalności, to przedsiębiorca ma obowiązek złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości w terminie 30 dni od jego wystąpienia. Powód wystąpienia niewypłacalności nie ma najmniejszego znaczenia. Nie ma też znaczenia czy chodzi o zobowiązania pieniężne wynikające z zawartych umów, czy o zobowiązania publicznoprawne. Dla określenia, czy dłużnik jest niewypłacalny, nie ma znaczenia też to, czy nie wykonuje wszystkich zobowiązań pieniężnych, czy tylko niektórych z nich. Co do zasady pandemia koronawirusa, jeśli doprowadzi do niewypłacalności przedsiębiorcy, nakłada na przedsiębiorcę obowiązek wszczęcia postępowania o ogłoszenie upadłości.

Projekt ustawy, zwanej potocznie Tarczą Antykryzysową 2.0., wprowadza jednak istotny wyjątek dotyczący terminu złożenia omawianego wniosku w przypadku niewypłacalności spowodowanej koronawirusem (art. 15zzra).

Jeżeli podstawa do ogłoszenia upadłości dłużnika powstała w okresie obowiązywania stanu zagrożenia epidemicznego albo stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19, a stan niewypłacalności powstał z powodu COVID-19, termin na zgłoszenie przez dłużnika wniosku o ogłoszenie upadłości nie rozpoczyna się, a rozpoczęty ulega przerwaniu. Po tym okresie termin ten biegnie na nowo.

Oznacza to, że dłużnik ma 30 dni od dnia odwołania stanu epidemii ogłoszonego z powodu COVID-19, żeby złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości.

Wprowadza się również domniemanie, że jeśli stan niewypłacalności powstał w czasie trwania stanu epidemicznego albo stanu epidemii, to zaistniał on z powodu COVID-19.

Nie oznacza to oczywiście, że nie będzie można w okresie stanu epidemii złożyć wniosku o ogłoszenie upadłości. Sąd jednak najprawdopodobniej do czasu zakończenia tego stanu nie zajmie się tym wnioskiem.

Obowiązek monitorowania sytuacji finansowej przez przedsiębiorcę

Trudno przewidzieć, jak długo potrwają ograniczenia w prowadzeniu działalności i przemieszczaniu się, wprowadzone w celu spowolnienia rozprzestrzeniania się koronawirusa. Według niektórych ekonomistów zaczną być „luzowane” od maja, według innych dopiero od sierpnia. Oznacza to, że w przypadkach wielu przedsiębiorców ryzyko, że nie uregulują części zobowiązań w przeciągu 3 miesięcy, jest więcej niż realne.

Jeśli nawet dojdzie do zawieszenia terminu do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości, to przedsiębiorca nie może biernie czekać aż pandemia minie, musi nadal monitorować sytuację swojego przedsiębiorstwa. Przede wszystkim przedsiębiorca powinien podjąć działania w celu ratowania przedsiębiorstwa, tzw. „restrukturyzację przedsądową. Warto również obserwować działania swoich kluczowych kontrahentów, zwłaszcza tego, czy nie są oni zagrożeni upadłością, żeby zmniejszyć szanse na wystąpienie efektu domino i nie zostać ofiarą czyjejś upadłości. Określenie tego, kiedy dokładnie utraciło się trwale zdolność regulowania zobowiązań z całą pewnością nie należy do zadań łatwych, ale konieczne jest możliwie dokładne tego ustalenie.

Trzeba mieć w końcu na uwadze, że pomoc oferowana przez państwo często uzależniona jest od niespełnienia przesłanek do ogłoszenia upadłości. Oświadczenie składa się pod groźbą odpowiedzialności karnej, warto więc wiedzieć, kiedy jeszcze można się o taką pomoc ubiegać.

Ryzykowne “zawieszenie”

Bardzo istotny z punktu potencjalnych przyszłych postępowań jest moment powstania niewypłacalności i jego przyczyna.

Należy się spodziewać, że wierzyciele przedsiębiorcy, jeśli nie uda im się zaspokoić całkowicie w wyniku upadłości, będą wszczynać postępowaniach sądowe przeciwko członkom zarządu spółek i innym osobom zobowiązanym do złożenia w odpowiednim terminie wniosku o ogłoszenie upadłości. Będą starali się w nich wykazać, że niewypłacalność nie była spowodowana koronawirusem. Mogą też próbować wykazać, że przesłanki do ogłoszenia upadłości powstały wcześniej, jeszcze przed wprowadzeniem stanu zagrożenia epidemicznego. W obu przypadkach wniosek należałoby wówczas złożyć do sądu w terminie maksymalnie 30 dni od powstania stanu niewypłacalności, a nie od ustania stanu epidemii.

Udowodnienie takich okoliczności w postępowaniu sądowym doprowadzić może nie tylko do pociągnięcia członka zarządu do odpowiedzialności za zobowiązania upadłego przedsiębiorcy, ale również do orzeczenia wobec niego zakazu prowadzenia działalności gospodarczej.

Obawiam się zatem, że przepis art 15zzra Tarczy 2.0.  w obecnym kształcie, nie poprawi jakoś diametralnie sytuacji wszystkich przedsiębiorców. Sądzę, że część przedsiębiorców, z obawy przed konsekwencjami wywołanymi nieterminowym złożeniem wniosku o ogłoszenie upadłości, złoży taki wniosek jeszcze przed zakończeniem okresu epidemii. A już co najmniej zastanowi się nad złożeniem wniosku restrukturyzacyjnego.

Projekt Tarczy 2.0. w wersji jaka krążyła w sieci jeszcze kilka dni temu, przewidywał termin aż 3 miesięcy od ustania stanu epidemii na złożenie wniosku o ogłoszenie upadłości. Uzasadnienie obecnego projektu ustawy nie wyjaśnia, dlaczego okres ten skrócono o 2 miesiące.

Aktualizacja z 18.04.2020 r.

Ustawa wprowadzająca powyższe zmiany, już obowiązuje.

 

edyta-stark
Podobne artykuły

4 Komentarze do tego wpisu post

  1. […] Stark Zakończenie działalności – porady dla przedsiębiorców poszukujących ochrony w przepisach prawa […]

  2. […] Stark Zakończenie działalności – porady dla przedsiębiorców poszukujących ochrony w przepisach prawa […]

  3. […] Stark Zakończenie działalności – porady dla przedsiębiorców poszukujących ochrony w przepisach prawa […]

  4. […] Stark Zakończenie działalności – porady dla przedsiębiorców poszukujących ochrony w przepisach prawa […]

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *