Odwołanie i rezygnacja zarządcy sukcesyjnego

Karol Sienkiewicz        16 października 2018        Komentarze (0)

Powołanie zarządcy sukcesyjnego wcale nie musi być „raz na zawsze”. Również w tym wypadku obowiązuje zasada, że każdy stosunek prawny można zakończyć. Ustanie zarządu sukcesyjnego reguluje rozdział 10 w ustawie o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej (art. 51-58).

ROZDZIAŁ 10. ODWOŁANIE ZARZĄDCY SUKCESYJNEGO I INNE ZDARZENIA POWODUJĄCE UTRATĘ UMOCOWANIA DO PEŁNIENIA TEJ FUNKCJI.

Zobaczmy zatem, jakie sytuacje powodują ustanie tego zarządu.

  1. Odwołanie zarządcy przez przedsiębiorcę

    Oczywiście przedsiębiorca, który ustanowił zarządcę, może go w każdej chwili odwołać. Prawo to nie jest niczym ograniczone, zatem odwołanie może nastąpić również bez powodu. Jedyny wymóg jest taki, by odwołanie nastąpiło w formie pisemnej (pod rygorem nieważności). Ale uwaga: należy pamiętać, że do wynagrodzenia zarządcy sukcesyjnego stosuje się odpowiednio przepisy o zleceniu. Oznacza to, że w razie odpłatnego zarządu należy zarządcy zapłacić część wynagrodzenia odpowiadającą jego dotychczasowym czynnościom.

  2. Rezygnacja zarządcy przed śmiercią przedsiębiorcy

    Również zarządca sukcesyjny może w każdej chwili zrezygnować, składając przedsiębiorcy pisemną rezygnację.

  3. Rezygnacja zarządcy po śmierci przedsiębiorcy

    Inaczej jest jednak po śmierci przedsiębiorcy. W takim przypadku zarządca może złożyć oświadczenie przed notariuszem (oczywiście pod rygorem nieważności). Musi on jednak działać jeszcze przez dwa tygodnie (chyba że wcześniej został powołany kolejny zarządca).

  4. Inne przyczyny po stronie zarządcy

    Ponadto zarządca sukcesyjny przestaje pełnić tę funkcję z dniem śmierci, dniem ograniczenia lub utraty zdolności do czynności prawnych oraz z dniem uprawomocnienia się orzeczenia o zakazie działalności.

  5. Odwołanie przez sąd

    Jeżeli zarządca sukcesyjny rażąco narusza swoje obowiązki, może być odwołany przez sąd, nawet bez zgody spadkobierców. Oznacza to, że spadkobiercy zarządcy nie mogą odwołać, mogę tylko zainicjować procedurę jego odwołania.

Przyczyn ustania zarządu sukcesyjnego jest zatem kilka. Należy jednak pamiętać, że oczywiście śmierć przedsiębiorcy nie ma wpływu na osobę zarządcy. Wpływ taki mogą mieć co najwyżej spadkobiercy, ale tylko wpływ pośredni.

 

Wpływ śmierci przedsiębiorcy na wykonywanie zawartych przez niego umów

Karol Sienkiewicz        12 października 2018        Komentarze (0)

Jedna z naczelnych zasad prawa cywilnego brzmi „pacta sunt servanda”, czyli umów należy dotrzymywać. Zasadę tę w całej rozciągłości stosuje się także do przedsiębiorców, również tych „jednoosobowych”. Od tej zasady są oczywiście wyjątki.

Z prowadzeniem przedsiębiorstwa wiąże się zawieranie umów. Zarówno tych, w których przedsiębiorca sprzedaje swoje towary czy usługi, jak i tych w których nabywa coś dla swojej firmy. W razie śmierci przedsiębiorcy jakaś część z tych umów na pewno nie zostanie zrealizowana do końca. Co zatem dzieje się z takimi umowami? Wygasają? Są kontynuowane przez spadkobierców?

Otóż kwestię te uregulował art. 30 ustawy o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej. Zobaczmy zatem, jak kwestia ta została opisana przez ustawodawcę.

Po pierwsze – w okresie od chwili śmierci przedsiębiorcy do dnia ustanowienia zarządu sukcesyjnego każda ze stron umowy może powstrzymać się ze spełnieniem świadczenia. Jeżeli więc zmarły przedsiębiorca coś np. kupił, ale nie zapłacił ceny, to na razie nie musi ona być płacona.

Ale uwaga, jeżeli osoba, która zawarła z przedsiębiorcą umowę, chciałaby się powstrzymać (i np. nie dostarczyć towaru), to nie może tego zrobić, jeżeli małżonek lub spadkobiercy (zwani w ustawie osobami uprawnionymi do wykonania czynności zastępczych) zaoferuje świadczenie wzajemne.

Przykład: przedsiębiorca z branży budowlanej zamówił materiały na trwającą budowę. Zgodnie z umową dostawa materiałów i zapłata ceny następują sukcesywnie. Po śmierci przedsiębiorcy dostawca może oświadczyć, że nie będzie dostarczał materiałów, bo strona umowy nie żyje. Ma do tego prawo, ale jeżeli np. żona zmarłego zaoferuje zapłatę ceny, to materiały muszą być dostarczone.

 

Po drugie – po śmierci przedsiębiorcy nie rozpoczynają się lub  ulegają zawieszeniu terminy wynikające z umowy lub z przepisów prawa. Zawieszenie to trwa aż do ustanowienia zarządu sukcesyjnego lub do upływu czasu na jego ustanowienie (czyli co do zasady 2 miesiące po śmierci).

Przykład: termin zapłaty za fakturę mija 20.12.2018 r., jednak dłużnik – przedsiębiorca zmarł 18.12.2018 r. W takim przypadku faktura nie stanie się wymagalna, nie dojdzie do opóźnienia w zapłacie, zatem nie będzie np. odsetek.

 

Po trzecie – powyższa zasada może być zmodyfikowana w umowie. Strony mogą wprowadzić postanowienia co do tego, jak ma wyglądać wykonanie umowy po śmierci przedsiębiorcy. Mogą więc wprowadzić np. zapis, że druga strona musi spełniać świadczenie i nie może się powstrzymać z dostawą materiałów.

Po czwarte – tych zasad nie stosuje się do umów, których zależy wykonanie „zależy od osobistych przymiotów zmarłego przedsiębiorcy”. Jest to rozwiązanie znane w kodeksie cywilnym przy umowie o dzieło (art. 645 kc).

Przykład: przedsiębiorca rzeźbiarz zobowiązał się do wykonania niepowtarzalnego dzieła – pomnika z okazji 100 lecia odzyskania niepodległości. Po jego śmierci taka umowa ulegnie rozwiązaniu, zaś wzajemne rozliczenia podlegać będę prawu spadkowemu.

 

Po piąte – powyższe zasady dotyczą też umów zawartych przed wejściem w życie ustawy o zarządzie sukcesyjnym, zatem przed 25.11.2018 r.

Po szóste – przepis ten wejdzie w życie nie 25 listopada 2018 r., ale 3 miesiące później, czyli 25 lutego 2019 r. Chodzi o to, by dostosować obowiązujące umowy do nowej sytuacji prawnej.

Osobiście oceniam te rozwiązania jako korzystne dla   spadkobierców przedsiębiorcy. Z punktu jednak widzenia jego kontrahenta może dochodzić do różnych trudnych sytuacji, zwłaszcza niepewności, czy umowa zostanie wykonana. Warto o tym pamiętać przy konstruowaniu umów.

Śmierć przedsiębiorcy a umowy o pracę jego pracowników

Karol Sienkiewicz        03 października 2018        Komentarze (1)

Wielkim problemem polskiego prawa pracy jest śmierć pracodawcy, będącego osobą prowadzącą działalność gospodarczą i zatrudniającą pracowników. Chodzi bowiem o to, że z chwilą śmierci takiego pracodawcy wygasały umowy o pracę. Kwestię tę reguluje § 1 art. 63 (3) kodeksu pracy:

Z dniem śmierci pracodawcy umowy o pracę z pracownikami wygasają, z zastrzeżeniem przepisu § 3.

Przepis jest zatem dość prosty – śmierć pracodawcy (czyli najczęściej przedsiębiorcy) – oznacza zakończenie stosunków pracy z mocy prawa. I w zasadzie nic nie można z tym zrobić, pracownikowi trzeba wydać świadectwo pracy (powinni to zrobić spadkobiercy) i wypłacić odszkodowanie w wysokości wynagrodzenia za okres wypowiedzenia (a więc nawet za 3 miesiące). Same problemy.

Na szczęście w tym art. 63 (3) jest wyjątek, kiedy to umowy o pracę nie wygasają. Dotyczy on przejęcia  pracownika przez nowego pracodawcę na zasadach określonych w art. 23 (1). Jest to tzw. przejście zakładu pracy, ciekawa procedura, ale stosowana raczej przy łączeniu spółek.

Jednak taka sytuacja zmieni się diametralnie już 25 listopada 2018 r., kiedy to wejdzie w życie ustawa o zarządzie sukcesyjnym. Ustawa ta zmieni m.in. kodeks pracy. Po tej dacie art. 63 (3) § 1 będzie brzmiał tak:

Z dniem śmierci pracodawcy umowy o pracę z pracownikami wygasają, z zastrzeżeniem § 3-11.

Oznacza to, że pojawi się cała, dość obszerna regulacja, dotycząca skutków śmierci pracodawcy. Najważniejsze jest jednak to, że umowy o pracę nie wygasną, jeżeli

dojdzie do ustanowienia zarządu sukcesyjnego z chwilą śmierci pracodawcy, zgodnie z ustawą z dnia 5 lipca 2018 r. o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej

Oznacza to, że ustanowienie zarządcy „ratuje” stosunek pracy i umożliwia dalsze funkcjonowanie firmy, bez konieczności ponoszenia kosztów np. odszkodowań dla pracowników.

I to jest bardzo ważna i oczekiwana zmiana. Jeżeli zainteresowały Cię te informacje, to o szczegółach możesz przeczytać na zaprzyjaźnionym blogu mec. Agaty Kicińskiej:

Śmierć pracodawcy =/= wygaśnięcie stosunków pracy

Ustawa o zarządzie sukcesyjnym wejdzie w życie 25 listopada 2018 r.

Karol Sienkiewicz        18 września 2018        2 komentarze

Według rejestru REGON w Polsce blisko 3 miliony osób prowadzi działalność gospodarczą na podstawie wpisu do CEIDG oraz zarejestrowanych jest ok. 300 tysięcy spółek cywilnych. Wbrew pozorom działalność gospodarcza osoby fizycznej nie ogranicza się do działalności jednoosobowej. Bardzo często są to firmy osiągające wielomilionowe obroty, ale przede wszystkim dające zatrudnienie dziesiątkom, a nawet setkom ludzi. Co więcej, na listach najbogatszych Polaków nadal jest wiele nazwisk osób, które prowadzą właśnie działalność „ewidencjonowaną”.

Dotychczasowe regulacje prawne dotyczące funkcjonowania działalności gospodarczej osoby fizycznej przez długi czas spełniały swoje zadanie. Jednakże przepisy te nie rozwiązywały jednego ważnego problemu – kontynuacji działalności gospodarczej po śmierci przedsiębiorcy.

Aktualne przepisy prawne są tak skonstruowane, że równocześnie ze śmiercią osoby fizycznej wpisanej w CEIDG wygasają uprawnienia do posługiwania się firmą, NIPem czy REGONem, korzystania z przyznanych koncesji czy zezwoleń, wygasają umowy o pracę. Mówiąc dosadniej następcy prawni byli pozbawieni wszelkich narzędzi niezbędnych do dalszego funkcjonowania przedsiębiorstwa.

Już w tym momencie w CEIDG wpisanych jest ok. 200 tysięcy przedsiębiorców, którzy ukończyli 65 rok życia. A liczba ta będzie się zwiększać. Dlatego niezbędnym było wprowadzenie odpowiednich regulacji w temacie sukcesji przedsiębiorstwa osoby fizycznej.

I właśnie regulacją tej kwestii poświęcona jest ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej, uchwalona 5 lipca 2018 r. Umożliwia ona płynną kontynuację działalności przedsiębiorstwa po śmierci jego właściciela.

W związku z tym, że są to nowe i bardzo ważne regulacje, najbliższe wpisy na blogu poświęcimy właśnie tej kwestii.

Uwaga, ostatni dzwonek dla sprawozdań finansowych

Karol Sienkiewicz        06 września 2018        8 komentarzy

Każdy, kto do ma czynienia ze sporządzaniem lub zgłaszaniem sprawozdań finansowych do KRS wie, że 30 czerwca minął ostateczny termin na zatwierdzenie sprawozdania finansowego (dla większości spółek). I jak to w życiu bywa, wiele spółek czekało z tym właśnie do ostatniej chwili. Więcej o tym jak dokładnie obliczyć termin na złożenie sprawozdania finansowego do KRS możesz przeczytać tutaj:

Termin na złożenie sprawozdania finansowego do KRS

Niemniej istotny wrzesień

W tym roku obok czerwca, równie istotnym miesiącem jest wrzesień. Otóż w związku ze zmianami jakie przyniósł rok 2018 w temacie składania sprawozdań (co zresztą wielokrotnie poruszałem we wpisach na niniejszym blogu) ustawodawca wprowadził przepisy przejściowe. To właśnie one przewidują wyjątkową datę – 30 września 2018 r.

Zgodnie z art. 38 ust. 2 ustawy nowelizującej, do dnia 30 września 2018 r. dopuszcza się dołączanie do zgłoszenia lub wniosku kopii dokumentów, opatrzonych kwalifikowanym podpisem elektronicznym albo podpisem potwierdzonym profilem zaufanym ePUAP.

Innymi słowy z końcem miesiąca, kończy się również w pewnym sensie możliwość składania sprawozdań tradycyjnych poprzez system teleinformatyczny. Od tej chwili aby złożyć sprawozdanie finansowe będzie należało „stworzyć” je od początku w formie elektronicznej i w tej formie opatrzyć podpisami uprawnionych osób. Co będzie potem? Nie wiadomo, ale może się okazać, że bez PESEL nic się już nie zrobi. 

Ministerstwo Finansów udostępniło w ostatnich dniach Struktury Logiczne dotyczące sprawozdań finansowych. Znajdziecie je tutaj:

https://www.mf.gov.pl/krajowa-administracja-skarbowa/dzialalnosc/struktury-e-sprawozdan

Jeżeli zatem z jakichś powodów nie złożyłeś sprawozdań do KRS, pospiesz się!