Prokurent mortis causa i sukcesja przedsiębiorstwa osoby fizycznej

Karolina Rokicka-Murszewska        22 lipca 2016        4 komentarze

IMG_1433

Ministerstwo Rozwoju niedawno zaprezentowało pakiet zmian w prawie dla przedsiębiorców pod nazwą #100zmianDlaFirm. Nazwa chwytliwa i nowoczesna, ale czy coś „dobrego” się pod nią kryje? Jedną z propozycji ministerialnych jest wprowadzenie zmian w przepisach, które ułatwiałyby spadkobiercom przedsiębiorców – osób fizycznych prowadzących działalność gospodarczą – kontynuację działalności przedsiębiorstwa, w szczególności między otwarciem spadku a jego działem.

Dlaczego? Skąd w ogóle ten pomysł?

Do CEIDG jest obecnie wpisanych ok. 80 tys. osób powyżej 65. roku życia. Przedsiębiorcy się więc starzeją. Tak założyli projektodawcy, którzy przygotowali projektu ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z sukcesją przedsiębiorstwa osoby fizycznej. A jeśli starzeją, to umierają, a jeśli umierają – to co się dzieje z ich przedsiębiorstwem? W tej sytuacji ono również kończy swój byt prawny, czyli de facto zostaje zlikwidowane. Następcy prawni przedsiębiorcy nie mogą posługiwać się jego firmą, NIPem i REGONem, mają problem z korzystaniem z rachunku bankowego przedsiębiorcy, nie mogą korzystać z wydanych koncesji, zezwoleń, kończą się również umowy o pracę, jeśli były one zawierane przez przedsiębiorcę. Na dodatek, jeśli spadkobiercą jest małoletni – na dokonanie czynności związanych ze spadkiem, w tym wchodzącym w skład jego masy przedsiębiorstwem, będzie trzeba uzyskiwać zgodę sądu opiekuńczego.

Jak się zabezpieczyć?

Oczywiście, problem sukcesji takiej małej „firmy rodzinnej”, czyli jednoosobowego przedsiębiorcy, można rozwiązać już teraz. Można oczywiście poddać przedsiębiorstwo procedurze likwidacji, a środki z niej uzyskane przekazać swoim przyszłym przedsiębiorcom. Zazwyczaj jednak takie rozwiązanie nie służy przedsiębiorstwu i więcej na tej likwidacji tracimy niż zyskujemy. Lepsze będzie przekształcenie działalności w spółkę prawa handlowego, wniesienie przedsiębiorstwa aportem do innej spółki prawa handlowego lub przekazanie przedsiębiorstwa np. dzieciom w formie darowizny. Obdarowany zostanie nowym pracodawcą, na którego przejdzie zakład pracy.

Jakie są propozycje Ministerstwa Rozwoju?

Ministerstwo proponuje natomiast wprowadzenie nowej instytucji – prokurenta (tzw. prokurenta mortis causa), podlegającego wpisowi do CEIDG, który byłby przedstawicielem spadkobierców, działającym po śmierci przedsiębiorcy i zarządzającym tymczasowo przedsiębiorstwem jako zorganizowaną częścią spadku do czasu działu spadku. Spadkobiercy mogliby zawrzeć z prokurentem umowę zlecenia, regulującą jego wynagrodzenie i obowiązki. Sprowadziłby one się głównie do:

  • dokonywania czynności prawnych i faktycznych związanych z zatrudnieniem;
  • zawieranie, wykonywanie i rozwiązywanie umów, w tym umów zawartych jeszcze przez zmarłego przedsiębiorcę;
  • regulowanie zobowiązań publiczno- i prywatnoprawnych związanych z przedsiębiorstwem;
  • reprezentacja spadkobierców w postępowaniach przed sądami i organami;
  • dysponowanie rachunkiem bankowym;
  • ewentualna likwidacja przedsiębiorstwa.

Dodatkowo, prokurent mógłby ustanowić profesjonalnego pełnomocnika, np. radcę prawnego, do poszczególnych czynności wykonywanych w ramach zarządzania przedsiębiorstwem.

Ile trwałaby prokura mortis causa?

Maksymalnie 1 rok od dnia otwarcia spadku. Gdyby jednak prokurenta powoływał sąd (bo i taki tryb przewidziano w projekcie), wówczas on określiłby termin działania prokurenta, jednak nie dłuższy niż rok. Istniałaby również możliwość przedłużenia prokury. Po upływie roku prokura miałaby wygasnąć, podobnie jak w przypadku odwołania prokurenta przez spadkobierców (ewentualnie – spadkodawcę) i przez sąd (na wniosek spadkobiercy) lub śmierci prokurenta.

Jakieś minusy?

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że pomysł jest trafiony. Sama ostatnio zajmowałam się przedsiębiorcą jednoosobowym, który zachorował i zastanawiał się, jak zabezpieczyć przedsiębiorstwo (i spadkobierców) na wypadek śmierci. W informacji prasowej Ministerstwo Rozwoju pisze tak:

Skala problemu dotyczy obecnie ok. 100 przypadków w miesiącu (taka liczba zgłoszeń o śmierci przedsiębiorcy trafia co miesiąc do CEIDG) i będzie się zwiększać w perspektywie najbliższych lat. 

Ok, do CEIDG wpływa 100 zgłoszeń o śmierci, ale przecież nie zawsze istnieje konieczność przejęcia przedsiębiorstwa. MR zdaje się zapominać, że wiele przypadków rejestrowania w CEIDG to nie prowadzenie firmy, ale tzw. „samozatrudnienie”, forma coraz częściej wykorzystywana przez pracodawców pragnących uniknąć konieczności zawierania umów o pracę. Więc realnie prokurent mortis causa nie w każdym przypadku będzie potrzebny, ale jeśli przedsiębiorcy zaczną korzystać z tej instytucji, może ona rozwiązać wiele problemów jeszcze za ich życia.

{ 4 komentarze… przeczytaj je poniżej albo dodaj swój }

Jacek Lipiec 22, 2016 o 11:54

Rozwiązanie na pierwszy rzut oka faktycznie wydaje się ciekawe. Może jest to też dobra okazja, żeby polski ustawodawca zastanowił się na wprowadzeniem jakiegoś rozwiązania na kształt amerykańskiego trustu?

Odpowiedz

Karolina Rokicka Lipiec 22, 2016 o 11:57

@Jacek, trafna uwaga. Projekt jest na etapie konsultacji publicznych, może trzeba się włączyć i poszerzyć pakiet zmian? 🙂

Odpowiedz

Jacek Lipiec 22, 2016 o 12:00

A wiesz, że to nie jest zły pomysł? 😉 Jakaś wspólna inicjatywa? 😀

Odpowiedz

Karolina Rokicka Lipiec 22, 2016 o 12:00

Zdecydowanie do przemyślenia, Panie Mecenasie!

Odpowiedz

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: