Relacja z INSO 2015 – VII Polskiego Kongresu Prawa Upadłościowego i Naprawczego

Karolina Rokicka-Murszewska        10 listopada 2015        Komentarze (0)

Zgodnie z obietnicą, którą złożyłam ostatnio na Instagramie (@k_rokicka), dzisiaj na blogu krótka relacja z INSO 2015. Kongres został zorganizowany przez Instytut Allerhanda w dniach 5-6 listopada 2015 r. w budynku Ministerstwa Gospodarki.

20151105_183359 — kopia

Konferencja rozpoczęła się oficjalnym powitaniem przez władze Instytutu (prezesa Zarządu, Arkadiusza Radwana, oraz wiceprezesa – Bartosza Groele) oraz przedstawiciela Ministerstwa Gospodarki – wiceministra Mariusza Haładyja).

Adwokat Bartosz Groele, wiceprezes zarządu Instytutu Allerhanda, wita zaproszonych gości.

Adwokat Bartosz Groele, wiceprezes zarządu Instytutu Allerhanda, wita zaproszonych gości.

Uczestnicząc w konferencjach od kilku lat wiem, że pierwszy dzień, a właściwie pierwsze 2-3 panele, są zazwyczaj najbardziej burzliwie i wywołują kontrowersje. Nie inaczej było tym razem, a nawet – było lepiej, gdyż pierwsze wątpliwości i pytanie od uczestnika Kongresu pojawiło się już po wystąpieniu wprowadzającym sędzi dr hab. Anny Hrycaj, przewodniczącej zespołu, który przygotowywał projekt ustawy Prawo reie terminów instrukcyjnych dla sądów (które mają mobilizować sądy do szybszego rozpatrywania spraw), czy ułatwienie dostępu do informacji poprzez CRRiU. Ponadto odniosła się ona krytycznie do struktury sądownictwa upadłościowego i restrukturyzacyjnego wskazując, że sprawy z tego zakresu powinny rozpatrywać sądy okręgowe, a nie rejonowe.

Adwokat Artur Zawadowski wskazywał na mankamenty nowej regulacji. W swoim wystąpieniu podkreślił m.in., że:

„(…) po pierwsze zmieniono definicję wypłacalności w prawie upadłościowym. I przesłanka płynności i przesłanka niedoboru majątku zostały poluzowane. Co to znaczy? To znaczy, że dłużnicy w dużo większym stopniu będą później składali wnioski o restrukturyzację, bo dłużej będą mogli przyjmować taką postawę, że dopóki są pieniądze, to jeszcze jakoś jedźmy, a potem zastanowimy się, co robić dalej, bo nie będzie bezwzględnego obowiązku i odpowiedzialności związanej z niezłożeniem wniosku o upadłość na etapie, na którym jeszcze można ratować przedsiębiorstwo. Wydaje mi się, że to jest rzecz, której warto się przyglądać.”

Cytat za www.lex.pl (przedrukowana depesza PAP).

Sędzia Zbigniew Miczek podkreślał rolę sędziów w nowym postępowaniu restrukturyzacyjnym. Rozpoczął od pytania retorycznego: 🙂

Jeden ze slajdów prezentacji sędziego Zbigniewa Miczka, który mówił o roli sądu upadłościowego i sędziego-komisarza w postępowaniach restrukturyzacyjnych

Jeden ze slajdów prezentacji sędziego Zbigniewa Miczka, który mówił o roli sądu upadłościowego i sędziego-komisarza w postępowaniach restrukturyzacyjnych

…ale w późniejszej części omawiał już wyłącznie konkrety. Wskazywał, że od sędziów upadłościowych należy wymagać:

  1. sprawności w podejmowaniu decyzji;
  2. biznesowej oceny/podejścia do problemów
  3. zrozumienia, że dłużnik nie musi być osobą nieuczciwą;
  4. realnej współpracy z wierzycielami – bo sąd nie zawsze widzi te problemy, które widzą wierzyciele;

Moją uwagę zwróciły jeszcze wystąpienia dotyczące układu i jego charakteru prawnego (art. 150 i następne nowego Prawa restrukturyzacyjnego) dra hab. Aleksandra Witosza i prof. UO dra hab. Rafała Adamusa w sesji III.  Temat układu przewijał się zresztą przez cały I dzień konferencji (o nadzorcy układu mówił również m.in. r.pr. Piotr Zimmerman). Prelegenci podkreślali wagę układu oraz bezpośredni jego związek ze stosunkami prawnymi dłużnika, choć zasadniczo jego zawarcie samej zgody dłużnika nie wymaga. Prof. Witosz mówił o wielowymiarowości układu oraz niemożności określenia jednoznacznego jego charakteru prawnego. Prof. Adamus natomiast podkreślał rolę dłużnika w zawieraniu układu częściowego, gdyż to on „dobiera” wierzycieli. Zwracał jednak uwagę na to, że dobór powinien nastąpić w oparciu o obiektywne, jednoznaczne i uzasadnione ekonomicznie kryteria dotyczące stosunków prawnych wiążących wierzycieli z dłużnikiem, z których wynikają zobowiązania objęte propozycjami układowymi (art. 180 ust. 2 Prawa restrukturyzacyjnego).

Pierwszy dzień Kongresu (niestety, nie mogę oceniać obu, gdyż w piątek, tak jak Ci wczoraj wspominałam, musiałam być w Szczecinie), zaliczam do niezwykle udanych merytorycznie. Jedyne, do czego mogłabym się przyczepić, to za mało czasu na dyskusję – przedłużenie wstępnych powitań spowodowało, że na dyskusję po panelach nie zostawało już wiele czasu. Niemniej, nie żałuję, że wzięłam udział i już teraz wybieram się na kolejny kongres Instytutu Allerhanda, podsumowujący I kwartał działalności ustawy Prawo restrukturyzacyjne, który odbędzie się w marcu 2016 r.

{ 0 komentarze… dodaj teraz swój }

Dodaj komentarz

Poprzedni wpis:

Następny wpis: