Kognicja sądu rejestrowego – postanowienie SR w Toruniu

Karolina Rokicka-Murszewska        23 września 2016        Komentarze (0)

img_2486

Jeden z naszych klientów niedługo zmienia siedzibę Spółki. Przygotowując projekt uchwały w sprawie zmiany siedziby oraz tekst jednolity umowy Spółki myślałam intensywnie, czy na pewno wszystko jest w porządku, bo ostatnio toruński Sąd rejestrowy zakwestionował złożony tekst jednolity – brzmienie poszczególnych przepisów nie było identyczne, jak w tekście pierwotnym, a nie zgłaszaliśmy ich zmian. To była całkowicie uzasadniona odmowa przyjęcia tekstu jednolitego do akt Spółki.

Tymczasem niecałe dwa miesiące temu dostaliśmy do analizy prawnej postanowienie, również wydane w Sądzie Rejonowym w Toruniu, VII Wydziale Gospodarczym KRS, z dnia 19.07.2016 r., oddalające wniosek o wpis do Rejestru Przedsiębiorców zmiany członków zarządu. Oddalenie wniosku Sąd uzasadnił w sposób następujący:

uchwały (tutaj chodziło o uchwałę w sprawie odwołania X z funkcji Prezesa zarządu oraz powołania Y na Prezesa) nie mogą zostać uznane za skutecznie podjęte.

Zostały podjęte przez NZW w głosowaniu jawnym, co jest sprzeczne z treścią art. 247 § 2 k.s.h.

I tutaj pojawia się pytanie o kognicję sądu rejestrowego, tj. o to, czy sąd mógł samodzielnie ocenić zgodność z prawem uchwały zgromadzenia wspólników. Sąd rejestrowy jest bowiem ograniczony przez art. 23 ust. 1 uKRS:

Sąd rejestrowy bada, czy dołączone do wniosku dokumenty są zgodne pod względem formy i treści z przepisami prawa.

Oczywiście zaczęliśmy się zastanawiać, czy w kontekście art. 23 uKRS Sąd rejestrowy miał prawo oddalić wniosek o wpis zmian w składzie zarządu Spółki. Innymi słowy – czy sąd mógł badać to, czy głosowanie nad odwołaniem członka zarządu oraz w sprawie wyboru nowego członka zarządu, zostało podjęte w sposób prawidłowy.

Zgodnie z art. 247 § 2 k.s.h.:

Tajne głosowanie zarządza się przy wyborach oraz nad wnioskami o odwołanie członków organów spółki lub likwidatorów, o pociągnięcie ich do odpowiedzialności, jak również w sprawach osobowych. Poza tym należy zarządzić tajne głosowanie na żądanie choćby jednego ze wspólników obecnych lub reprezentowanych na zgromadzeniu wspólników.

W kontekście brzmienia tego przepisu Sąd miał zdecydowanie rację. Na NZW Spółki powinno zostać zarządzone głosowanie tajne. Ale nie zostało. Uchwały jednak nie zostały również zaskarżone powództwem o stwierdzenie nieważności uchwały wspólników sprzecznej z ustawą – nikt więc nie kwestionował ich ważności  na zasadzie określonej w art. 252 § 1 k.s.h. Czy więc mógł to zrobić sąd rejestrowy, którego rola sprowadza się co do zasady do sprawdzenia tzw. warunków formalnych?

Tę sprawę kilkukrotnie badał już Sąd Najwyższy, m.in. w uchwale z dnia 20.01.2010 r., III CZP 122/09 (wydanej, notabene, na skutek przedstawionego przez Sąd Okręgowy w Toruniu zagadnienia prawnego) oraz postanowieniu z dnia 24.07.2013 r. , III CNP 1/13. W obu uchwałach Sąd doszedł do podobnych wniosków – że sąd rejestrowy ma uprawnienie do badania uchwał i oceny ich zgodności z prawem. Dlaczego? Głównie ze względu na art. 252 § 4 k.s.h., zgodnie z którym zarzut nieważności uchwały można podnieść w innym postępowaniu w każdym czasie. Sąd rejestrowy nie bada samej w sobie ważności uchwały, on jedynie (albo aż!) bada, czy ta uchwała jest obiektywnie ważna.

Postępowanie o stwierdzenie nieważności jest zazwyczaj dość długim postępowaniem. Tymczasem wartość, jaką jest aktualność rejestru oraz prawdziwość danych w nich zawartych, jest dla ustawodawcy ważniejsza niż to, że np. może dojść do rozbieżności z orzeczeniach sądu rejestrowego i sądu okręgowego rozstrzygającego kwestie nieważności uchwały. Dlatego jest dopuszczalne badanie przez sąd rejestrowy ważności uchwały w sprawie odwołania prezesa zarządu.

Niektórzy w takiej sytuacji rekomendują zastosowanie art. 252 § 2 w zw. z art. 249 § 2 k.s.h., tj. zawieszenie postępowania rejestrowego po przeprowadzeniu rozprawy do czasu rozstrzygnięcia powództwa o stwierdzenie nieważności. Może być to dobre wyjście, w szczególności w sytuacji, gdy Sąd rejestrowy nabierze wątpliwości co do możliwości oceny uchwały w świetle art. 23 uKRS.

Mała ustawa reprywatyzacyjna. Cz. II – czy to koniec „metody na kuratora”?

Karolina Rokicka-Murszewska        14 września 2016        Komentarze (0)

img_2272

W ostatnim wpisie opisywałam, jak wyglądają zmiany w ustawie o gospodarce nieruchomościami, które wprowadza „mała ustawa reprywatyzacyjna” wchodząca w życie już w najbliższą sobotę, 17 września 2016 r.

Mała ustawa reprywatyzacyjna. Cz. I – ostatnia szansa na roszczenia?

Dzisiaj obiecana cz. II wpisu, dotycząca zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym. Zmiany niewielkiej, ale dość znaczącej i istotnej w kontekście całej procedury reprywatyzacyjnej. Zmiana polega na dodaniu do art. 184 k.r.o. nowego paragrafu 3:

§ 3. Nie ustanawia się kuratora dla ochrony praw osoby, jeżeli istnieją przesłanki uznania jej za zmarłą.

Należy przy tym wyjaśnić na początku, że cały art. 184 k.r.o. dotyczy instytucji tzw. curatora absentis (kuratora dla osoby nieobecnej). Do ustanowienia tego rodzaju kuratora niezbędne jest, aby osoba, dla której kurator był ustanowiony była nieobecna, nie miała pełnomocnika, a kurator był  niezbędny dla ochrony jej praw. „Nieobecna” oznacza osobę zaginioną, jak również osobę, której miejsce pobytu nie jest znane, a nawet jeśli jest, to z uwagi na odległość nie może ona osobiście prowadzić swoich spraw.

Za osobę nieobecną natomiast (w świetle orzecznictwa) nie uważa się osoby zmarłej czy osoby, która nie istnieje lub jest nieznana. Skoro więc kwestia powyższa była przesądzona w orzecznictwie i taki wniosek płynął z wykładni przepisów, po co dodatkowy paragraf w art. 184 k.r.o.?

Ponieważ sąd, dopóki nie dysponował aktem zgonu lub prawomocnym postanowieniem sądu o stwierdzeniu zgonu, czy też o uznaniu za zmarłego, musiał ustanowić kuratora dla osoby nieobecnej.

Prowadziło to (w kontekście małej ustawy reprywatyzacyjnej) do takich patologii, że kuratora sąd ustanowić musiał dla osoby, która miała 120 czy 130 lat – wystarczyło, że przekonano go o tym, że dana osoba być może żyje (choć wydaje się to nieprawdopodobne, ale przecież „ludzie żyją tyle lat”). A następnie taki kurator w jej imieniu występował z odpowiednimi roszczeniami dotyczącymi gruntów. Przepis art. 184 § 3 k.r.o. ma chronić przed tego rodzaju procederem.

Czym jest „metoda na kuratora”? Jak wskazują projektodawcy:

Metoda ta polega na podejmowaniu przez ustanowionego przez sąd kuratora osoby nieznanej z miejsca pobytu takich działań – pod pozorem zabezpieczenia interesów majątkowych tej osoby – które ostatecznie prowadzą do nabycia przez kuratora własności nieruchomości, którą osoba nieznana z miejsca pobytu utraciła w wyniku wejścia w życie dekretu warszawskiego

W kontekście powyższego stwierdzenia warto pamiętać o jednej rzeczy – kurator działa zawsze na rzecz podmiotu, który jest przez niego reprezentowany. Choćby był to 130-letni człowiek czy cudem odkryci właściciele nieruchomości w Australii, kurator, prowadząc sprawy o zwrot nieruchomości, działa nie we własnym imieniu i nie na własny rachunek.

Czy przepis się sprawdzi? Szczerze wątpię. Skoro dotychczas byli ustanawiani kuratorzy w sprawach dot. gruntów warszawskich, to i teraz znajdą się tacy, którzy będą przekonywać sąd, że najstarsza obecnie żyjąca osoba ma 116 lat i urodziła się jeszcze w XIX wieku, a więc wiek 115 lat zdecydowanie nie jest przesłanką uznania za zmarłego

Nowelizacje ustaw i spóźnienia pociągów. Czy mamy na to wpływ?

Karolina Rokicka-Murszewska        12 września 2016        Komentarze (0)

20150223_093021

Jak być może zauważyłeś, nie tak dawno temu wyszłam za mąż. Mój mąż i ja pracujemy w innych miastach, w związku z tym częstotliwość podróży jest ostatnio więcej niż wysoka. Kiedyś uwielbiałam przewoźnika z czerwonymi busami, ale jakoś w 2016 r. przesiadłam się do pociągu – bo szybciej, przestrzenniej i nie trzęsie. I naprawdę w to wierzyłam, mimo kilku wpadek kolei (np. podróż na stojąco, bo podstawili inny skład, ludzi było dużo i każdy usiadł, gdzie popadnie). Ale po tym, jak wczoraj zaliczyłam 1,5-godzinne opóźnienie o mało przyjemnej porze (zamiast być w Toruniu o 22:55, byłam dzisiaj – 30 minut po północy), będę musiała jednak zweryfikować nieco swoje poglądy, choć przyznam, że cierpliwość z naszą koleją można sobie wyćwiczyć.

Nie da się jednak zaprzeczyć, że spóźnienie pociągu (podobno czekaliśmy na inny – tzw. skomunikowanie – który natomiast miał spóźnienie, bo jakiemuś panu życie przestało być miłe) jest to coś, na co wpływu nie mamy. Absolutnie. A skoro wpływu nie mamy, to po co się denerwować?

Jedną z takich rzeczy, na które również nie mamy wpływu, są zmiany w ustawodawstwie. My – obywatele, ale też my – prawnicy, bo każda nowelizacja to kolejne godziny pracy prawnika przeznaczone na zapoznanie się z nowymi regulacjami. Mój szef, Karol Sienkiewicz (Prawo dla pracodawcy i Dochodzenie wierzytelności – jeśli jeszcze nie znasz, to koniecznie sprawdź oba te blogi!), dawno temu wyrobił sobie nawyk codziennego sprawdzania zmian legislacyjnych. Twierdzi, że to jeden z najlepszych nawyków, jaki mógł nabyć w pracy prawnika. Ja na moim blogu staram się również przybliżać Ci różnego rodzaju nowelizacje. Z takich najważniejszych – zmiany w Prawie o stowarzyszeniach, Kodeksie spółek handlowych, czy ostatnio – w ustawie o gospodarce nieruchomościami (tzw. mała ustawa reprywatyzacyjna). Oczywiście, posiadamy prawa wyborcze, więc to nie do końca tak, że zupełnie na ustawy wpływu nie mamy. Jednakże, gdy ścieżka legislacyjna jest zakończona, Prezydent ustawę podpisuje, następuje publikacja i wejście w życie – to wtedy najlepiej po prostu siąść, przeczytać i wiedzieć. Nie ma innej opcji.

Wracając do mojej podróży – współpasażerowie w pociągu reagowali różnie, ale zazwyczaj były to dość emocjonalne, negatywne reakcje. Pan, który siedział obok, pytał każdego (ode mnie poczynając, a kończąc na konduktorze), jaka była przyczyna opóźnienia. Rozmowy telefoniczne były prowadzone podniesionym głosem. Kot (!) miauczał tak, że miałam wrażenie, jakby się skarżył. Serio? Po co to wszystko. To nic nie zmieni, a może tylko pogorszyć – w szczególności atmosferę w wagonie.

Podobnie z zmianami w prawie – po co narzekać, skoro i tak nic to nam konkretnego nie przyniesie? Aby rozluźnić atmosferę, Panie z Warsu zaserwowały nam herbatę/kawę/wodę. Do wyboru, do koloru. Proponuję też sobie zaparzyć, zanim zasiądziecie do lektury Dziennika Ustaw. Ja już jestem po dwóch (kawach), w końcu wczoraj mój pociąg trochę się spóźnił 🙂

Mała ustawa reprywatyzacyjna. Cz. I – ostatnia szansa na roszczenia?

Karolina Rokicka-Murszewska        09 września 2016        Komentarze (0)

img_2210

Bywają niekiedy takie sprawy w naszym życiu, które – nieuporządkowane i niezrobione w odpowiednim momencie – są „kulą u nogi” (oczywiście przysłowiową). Niekiedy to może być zadanie w pracy, które mieliśmy zrobić „na wczoraj”, zaległa wizyta u dentysty, kawa z dawno niewidzianą ciotką, co to zaprasza nas już od kilku lat, a my wciąż się wymawiamy brakiem czasu (choć to nie do końca prawda). Może być to również biznes, nasza spółka, którą otworzyliśmy parę lat temu i chcielibyśmy ją zlikwidować, ale nie wiemy jak. I niestety, czasem nasze problemy definitywnie rozwiązuje ustawodawca, nowelizując ustawy:

Rejestr Handlowy B – co po 1 stycznia 2016 r.?

W tym przypadku, jeśli nie zdążyliśmy z przerejestrowaniem spółki z RHB do KRS do dnia 1.01.2016 r., nasza spółka została uznana za wykreśloną z rejestru.

Pozostaje również w takim klimacie spraw „nierozwiązanych” lub „niezakończonych w odpowiednim momencie” tzw. mała ustawa reprywatyzacyjna, która wchodzi w życie 17 września 2016 r. Mianem „małej ustawy reprywatyzacyjnej” określana jest ustawa z dnia 25 czerwca 2015 r. o zmianie ustawy o gospodarce nieruchomościami oraz ustawy – Kodeks rodzinny i opiekuńczy (Dz.U. z 2016 r. poz. 1271). Uchwalił ją jeszcze poprzedni Sejm, ale prezydent B. Komorowski zakwestionował konstytucyjność dwóch przepisów – art. 214a i 214b. Trybunał Konstytucyjny w wyroku z dnia 19 lipca 2016 r. uznał jednak, że oba przepisy są konstytucyjne, prezydent A. Duda podpisał, ustawa została ogłoszona w Dzienniku Ustaw.

Jaki jest sens wprowadzania nowych przepisów wg projektodawców?

„Upływ czasu oraz zmiana ustroju społeczno-politycznego i wprowadzenie w roku 1990 zasad gospodarki rynkowej spowodowało, iż przepisy te albo hamują rozwój i ograniczają możliwość realizacji celów istotnych społecznie, albo przez swą archaiczność uniemożliwiają regulację stanów prawnych nieruchomości warszawskich i zaspokojenie słusznych żądań następców prawnych dawnych właścicieli hipotecznych”.

Co się zmienia?

1) [Prawo pierwokupu] Mała ustawa reprywatyzacyjna wprowadza (art. 111a ust. 1 u.g.n.) prawo pierwokupu dla Skarbu Państwa i m. st. Warszawy w przypadku sprzedaży:

  1. praw i roszczeń określonych w dekrecie z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy (Dz.U. Nr 50, poz. 279 oraz z 1985 r. Nr 22, poz. 99) – tzw. dekrecie Bieruta;
  2. roszczeń określonych w art. 214 u.g.n. (a więc roszczeń do nieruchomości wynikających z tzw. dekretu Bieruta, które wygasły na podstawie ustawy z dnia 29 kwietnia 1985 r. o gospodarce gruntami i wywłaszczaniu nieruchomości, ale do 31.12.1988 r. poprzedni właściciele nieruchomości zgłosili wniosek o oddanie gruntów w użytkowanie wieczyste);
  3. prawa użytkowania wieczystego ustanowionego na skutek realizacji roszczeń, o których mowa w pkt 1 i 2.

2) [Kupno roszczeń] Poważnym ograniczeniem obrotu roszczeniami (które były kupowane np. za 15% rzeczywistej wartości nieruchomości) będzie wprowadzenie konieczności zawarcia umowy przeniesienia praw i roszczeń w formie aktu notarialnego.

Obie wyżej opisane instytucje mają za zadanie nie dopuścić do sprzedaży nieruchomości za symboliczne kwoty, np. 50 zł. Problemem może być jednak brak środków budżetowych na wykonanie prawa pierwokupu.

3) [Odmowa ustanowienia użytkowania wieczystego] Dotychczas jedyną przesłanką odmowy ustanowienia prawa użytkowania wieczystego była niemożność pogodzenia korzystania z gruntu z przeznaczeniem tego gruntu w planie miejscowym, a jeżeli chodzi o osoby prawne (czyli np. spółki kapitałowe) istniała też dodatkowa przesłanka odmowy, gdy użytkowanie gruntu zgodnie z jego przeznaczeniem pozostawało w sprzeczności z zadaniami ustawowymi lub statutowymi osoby prawnej.

Małą ustawą reprywatyzacyjną wprowadza się pozadekretowy katalog przesłanek umożliwiający odmowę z uwagi na:

  1. przeznaczenie lub wykorzystywanie na cele określone w art. 6 u.g.n. (cele publiczne, np. drogi publiczne, linie kolejowe, lotniska, budynki urzędów, cmentarze);
  2. sprzedaż lub oddanie w użytkowanie wieczyste na rzecz osób trzecich;
  3. zabudowę przez Skarb Państwa lub jednostkę samorządu terytorialnego dokonaną po dniu wejścia w życie dekretu Bieruta, której wartość przenosi znacznie wartość zajętego na ten cel gruntu;
  4. odbudowę lub remont, dokonany ze środków publicznych, budynków, o których mowa w art. 5 dekretu Bieruta, zniszczonych w latach 1939-1945 więcej niż w 66%;
  5. brak możliwości dokonania zgodnego z prawem i ładem przestrzennym podziału nieruchomości, której jedynie część jest przedmiotem roszczenia określonego w art. 7 ust. 1 i 2 dekretu Bieruta.

Projektodawcy wskazywali, że dotychczasowy układ przesłanek zdecydowanie utrudniał funkcjonowanie Skarbowi Państwa, st. m. Warszawie czy też samorządowi województwa mazowieckiemu, w szczególności chodziło o konieczność ustanowienia na rzecz następców prawnych dawnych właścicieli hipotecznych prawa użytkowania wieczystego do gruntów zajmowanych przez szpitale, ośrodki zdrowia, szkoły, przedszkola, żłobki, teatry.

4) [Możliwość umorzenia postępowania] Zgodnie z nowym art. 214b ust. 1 u.g.n.:

W sprawach dotyczących rozpatrzenia wniosków, o których mowa w art. 7 ust. 1 dekretu z dnia 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy umarza się postępowanie, jeżeli nie jest możliwe ustalenie stron postępowania lub ich adresów.

Jest to przepis stanowiący lex specialis wobec ogólnej regulacji art. 105 k.p.a., zgodnie z którym umarza się postępowanie, które stało się bezprzedmiotowe w całości lub w części. Niemniej, organ musi dopełnić pewnych warunków, zanim umorzy postępowanie. Są one następujące:

  • organ wezwał wnioskodawcę oraz jego ewentualnych następców prawnych do uczestnictwa w postępowaniu przez ogłoszenie,
  • w sprawie nie wpłynęło żadne inne pismo pochodzące od strony oprócz wniosku o ustanowienie użytkowania wieczystego na gruncie.
  • w terminie 6 miesięcy od dnia ogłoszenia nikt nie zgłosił swych praw albo zgłosiwszy je, nie udowodnił ich w terminie kolejnych 3 miesięcy lub nie wskazał swego adresu.

Decyzja o umorzeniu stanowić będzie podstawę do wpisu w księdze wieczystej prawa własności na rzecz Skarbu Państwa lub jednostki samorządu terytorialnego.

Możliwość umorzenia postępowania jest związana z faktem, że w obecnie wielu postępowaniach został zgłoszony jedynie wniosek o przyznanie prawa do gruntu (w latach 1947–1949), który nie został rozpatrzony w okresie PRL. Obecnie nie sposób go rozpatrzyć z uwagi na niemożność ustalenia stron postępowania wraz z ich adresami. Art. 214b ma ostatecznie uregulować stan prawny nieruchomości objętych dekretem warszawskim wobec braku zainteresowania stron bądź ich następców prawnych.

I tutaj wracam do początku mojej krótkiej historii. Jeśli masz jakiekolwiek podejrzenia, że możesz być następcą prawnym dawnych właścicieli nieruchomości i być może oni złożyli wniosek o ustanowienie prawa użytkowania wieczystego w związku z przejęciem nieruchomości na własność gminy m. st. Warszawy, już dzisiaj zacznij śledzić dzienniki o zasięgu ogólnokrajowym, jak również prasę lokalną. To właśnie w prasie zostaną umieszczone wezwania do uczestnictwie w postępowaniach. Organy będą z całą pewnością dążyły do zakończenia postępowań i zamknięcia w sposób ostateczny kwestii roszczeń reprywatyzacyjnych, tak więc uważaj na terminy.

Ustawa zmienia tylko dwie ustawy – o gospodarce nieruchomościami oraz Kodeks rodzinny i opiekuńczy. Dzisiejszy wpis dotyczy zmian w u.g.n. Kwestie dotyczące kuratora, a więc zmiany w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym, opiszę w kolejnym artykule na blogu (Mała ustawa reprywatyzacyjna. Cz. II – czy to koniec „metody na kuratora”?), który ukaże się w przyszłym tygodniu.

Dwa słowa o zmianach :)

Karolina Rokicka-Murszewska        02 września 2016        10 komentarzy

W ostatnią sobotę zaszły w moim życiu małe zmiany. Małe, ale bardzo ważne, dlatego nie mogłabym Cię o nich nie poinformować.

Tak się bowiem złożyło, że… wyszłam za mąż 🙂

Moje nowe nazwisko już widnieje po lewej stronie bloga. Świeżo nabytego Męża znajdziesz na zdjęciu poniżej:

14138968_963332560443084_1864687635_o (1)

Fot. Lucyna Prokopczuk-Radtke

„Miesiąc miodowy” już się odbył, także jeśli chciałbyś/chciałbyś zadać mi jakieś pytanie, napisać maila czy skomentować post, to melduję gotowość do pracy!