30 dni na zgłoszenie wniosku o upadłość. Jak liczyć?

Karolina Rokicka-Murszewska        18 września 2017        Komentarze (0)

Od czasu do czasu analizuję frazy wyszukiwarek na blogu. Zauważyłam, że wiele osób wchodzi często na bloga po frazach: przesłanki upadłości albo przesłanki ogłoszenia upadłości. Nie jestem w stanie stwierdzić, czy chodzi Wam o upadłość przedsiębiorcy czy raczej o upadłość osoby fizycznej nieprowadzącej działalności gospodarczej, dlatego też poruszę dzisiaj jedynie wycinek problemu upadłości przedsiębiorcy, jakim jest termin na zgłoszenie wniosku o upadłość.

Pamiętam jak dzisiaj pewne marcowe popołudnie, kiedy wpadł do kancelarii jeden z klientów dysząc i mówiąc jednocześnie: – Pani mecenas, termin! Za dwa dni upłynie termin na zgłoszenie wniosku o upadłość mojej firmy!

– Serio? – zdziwiłam się trochę. Współpracowaliśmy krótko, ale zdążyłam się nieco zorientować w finansach pana Piotra i jego spółki. – Jak pan to obliczył? – spytałam. Słysząc jego wyjaśnienia, wszystko stało się jasne i, na całe szczęście, zdecydowanie mniej pilne 😀

– Proszę spokojnie usiąść, odetchnąć, napić się wody. Mamy jeszcze co najmniej dwa tygodnie na przygotowanie wniosku – powiedziałam i kątem oka zobaczyłam, jak twarz pana Piotra przybiera z powrotem kolor różowy, zamiast tych fioletów i zieleni jeszcze przed chwilą.

Dlaczego tak? Odpowiedź znajduje się dosłownie w trzech przepisach Prawa upadłościowego:

Art. 11 ust. 1

Dłużnik jest niewypłacalny, jeżeli utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych.

Art. 11 ust. 1a

Domniemywa się, że dłużnik utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych, jeżeli opóźnienie w wykonaniu zobowiązań pieniężnych przekracza 3 miesiące.

Art. 21 ust. 1

Dłużnik jest obowiązany, nie później niż w terminie 30 dni od dnia, w którym wystąpiła podstawa do ogłoszenia upadłości, zgłosić w sądzie wniosek o ogłoszenie upadłości.

Mamy więc triadę:

Jak to się przełoży na życie i faktury VAT? Mamy 30 dni na złożenie wniosku (od dnia, w którym wystąpiła przesłanka ogłoszenia upadłości, a więc od dnia, w którym staliśmy się niewypłacalni w świetle przepisów). Powinniśmy więc złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości przed upływem 4-ego miesiąca od daty wymagalności 2-ego z kolei niezapłaconego w terminie zobowiązania. A więc przykładowo:

Pierwsza faktura niezapłacona FV miała termin płatności 5 listopada 2016 r., druga – 20 listopada 2016 r. Trzy miesiące, po których staliśmy się niewypłacalni, upłynęło nie 5 lutego 2017 r., a dopiero 20 lutego 2017 r. i od tego dnia mamy 30 dni na złożenie wniosku o upadłość. Pan Piotr wpadł do mnie koło 5 marca 2017 r. Na szczęście do 22 marca 2017 r., kiedy upływało 30 dni na złożenie wniosku, mieliśmy trochę czasu.

Zdążyliśmy bez problemów 🙂

———————-

Jeśli zaciekawiła Cię ta historia i chciałbyś porozmawiać ze mną o swojej historii i problemach przedsiębiorstwa, koniecznie napisz!

Formularz kontaktowy znajdziesz w zakładce „Kontakt”.

KRZ. Kolejny skrótowiec, do którego musimy przywyknąć

Karolina Rokicka-Murszewska        13 września 2017        2 komentarze

Trochę różnych skrótowców już na blogu opisywałam.

Był KRS (Krajowy Rejestr Sądowy), oczywiście CEIDG (Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej), wreszcie CRRU (Centralny Rejestr Restrukturyzacji i Upadłości, zapisany przeze mnie w dość zabawnie brzmiący sposób jako CRRiU) 🙂

Teraz przyszła pora na KRZ, czyli Krajowy Rejestr Zadłużonych. Pisał o nim już w sierpniu Karol Sienkiewicz. Projekt ustawy, przygotowany przez Ministra Sprawiedliwości, został jednak opublikowany na stronach RCL dopiero 7 września 2017 r. (link TUTAJ).

Co w projekcie?

Na pewno ważna informacja – KRZ to realizacja obowiązku wprowadzenia do naszego systemu CRRU. Innymi słowy – nie powstanie tego rodzaju instytucja jak CRRU, będzie za to KRZ. Ponadto KRZ niejako „skonsumuje” RDN (Rejestr Dłużników Niewypłacalnych), który – w ocenie Ministerstwa – nie spełnia swojej funkcji. KRZ to również wypełnienie zobowiązań unijnych, jakie na kraje członkowskie nałożyło rozporządzenie 2015/848. Zgodnie z tym rozporządzeniem Polska (jak i pozostali członkowie UE), musi ustanowić i prowadzić na swoim terenie co najmniej jeden rejestr, w którym ogłasza się informacje o postępowania upadłościowych. KRZ ma usprawnić funkcjonowanie sądownictwa w sprawach restrukturyzacyjnych i upadłościowych.

Jakie informacje mają znaleźć się w KRZ?

(1) o osobach fizycznych, prawnych i jednostkach organizacyjnych nie posiadających osobowości prawnej, wobec których są lub były prowadzone postępowania:

  • restrukturyzacyjne;
  • upadłościowe;
  • o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej;
  • o uznanie orzeczenia o wszczęciu zagranicznego postępowania upadłościowego.

(2) o wspólnikach spółek osobowych (np. jawna, partnerska), odpowiadających całym majątkiem za spółkę upadającą;

(3) o osobach, wobec których umorzono postępowanie egzekucyjne z uwagi na to, że nie uzyska się z egzekucji kwoty wyższej od kosztów;

(4) o dłużnikach alimentacyjnych zalegających więcej niż 6 miesięcy z płatnościami.

Rejestr będzie jawny, dostępny dla każdego przez internet. Informacje, które zostaną w nim ujawnione mają objąć m.in. imię, nazwisko (lub nazwę), firmę, miejsce zamieszkania, adres, PESEL, numer w KRS, NIP oraz szczegółowe dane dotyczące prowadzonych wobec danego podmiotu postępowań upadłościowych, restrukturyzacyjnych czy egzekucyjnych.

Dane są nieusuwalne. Projekt ustawy zakłada, że – w zależności od tego, czego dotyczą – dane mają przestać być ujawniane automatycznie po:

  • 3 latach po upływie okresu orzeczonego zakazu działalności gospodarczej;
  • 7 latach – jeśli dotyczą danych związanych z postępowaniami egzekucyjnymi lub alimentacyjnymi;
  • 10 latach – w pozostałych sprawach.

Podsumowując – będzie to rejestr ciężkiego kalibru. Restrukturyzowane spółki będą w nim tuż obok niepłacących alimenciarzy czy dłużników, którzy nie są w stanie spłacić swoich długów. Całkiem sporo danych ujawnia ten rejestr. Już widziałam wpisy na różnego rodzaju portalach, że dla niektórych będzie on „podwójną stygmatyzacją”. W przypadku upadłej osoby fizycznej – faktycznie, może coś w tym jest. Natomiast, jeśli KRZ zadziała, to faktycznie może być świetnym narzędziem pozwalającym na zasygnalizowanie kontrahentowi dłużnika jego aktualnej sytuacji finansowej.

A Ty jak sądzisz? Czy Ministerstwo ma dobry pomysł na KRZ?

Czy sąd rejestrowy bada ważność czynności prawnych?

Karolina Rokicka-Murszewska        08 września 2017        8 komentarzy

Hiszpania nie potrzebuje filtra. Tyle mogę powiedzieć w temacie mojego urlopu. Było po prostu przepięknie 🙂 🙂 na moim IG znajdziecie kilka innych dowodów (—> mój profil na Instagramie).

Urlop jednak się skończył szybko (za szybko!) i po częściowym odgruzowaniu mojego biurka mogę zabrać się za kolejny wpis, którego temat zasugerował w komentarzu pod poprzednim wpisem M.M. Chodzi mianowicie o zagadnienie prawne, skierowane w czerwcu do SN i zarejestrowane pod sygnaturą III CZP 54/17, o następującej treści:

​Czy sąd rejestrowy w ramach postępowania określonego w art. 12 ust. 3 ustawy o Krajowym Rejestrze Sądowym o wykreślenie wpisu z uwagi na niedopuszczalne dane ma obowiązek badania ważności czynności prawnych stanowiących podstawę wpisu?

Sprawa dotyczy wniosku X sp. z o.o. o wykreślenie z rejestru wpisu o podwyższeniu kapitału zakładowego spółki z kwoty 900 000 zł do kwoty 6 300 000 zł z uwagi na to, że wpis został dokonany na podstawie nieważnej czynności prawnej (chodziło dokładnie o to, że uchwała o podwyższeniu kapitału zakładowego została podjęta w formie zwykłej). Wniosek oddalił referendarz sądowy, a po skardze na jego orzeczenie, również sąd rejonowy stwierdził brak podstaw do wykreślenia wpisu. Według sądu nie może on dokonywać (w trybie art. 12 ust. 3 uKRS) ponownej weryfikacji dokumentów, stanowiących podstawę wpisu.

X sp. z o.o. wniosła apelację od wyroku sądu rejonowego. Na tym etapie sąd okręgowy nabrał wątpliwości i zadał wskazane wyżej pytanie prawne Sądowi Najwyższemu. Jest to pytanie o głębokość badania przez sąd rejestrowy wniosku. Może badać? Powinien? Nie może?

Zgodnie z art. 12 ust. 3 ustawy o KRS:

Jeżeli w Rejestrze są zamieszczone dane niedopuszczalne ze względu na obowiązujące przepisy prawa, sąd rejestrowy, po wysłuchaniu zainteresowanych osób na posiedzeniu lub po wezwaniu do złożenia oświadczenia pisemnego, wykreśla je z urzędu.

Ten właśnie przepis oraz art. 24 ustawy o KRS (przepis ten dotyczy postępowania przymuszającego – POCZYTAJ lub POSŁUCHAJ) są narzędziami w walce o zapewnienie przez sąd rejestrowy wiarygodności danych, umieszczanych w Krajowym Rejestrze Sądowym. Stosuje się je jednak w różnych sytuacjach. Art. 12 ust. 3 ustawy o KRS – gdy w rejestrze są zamieszczone dane niedopuszczalne ze względu na obowiązujące przepisy prawa, a zatem zachodzi niezgodność ujawnionego wpisu z przepisami prawa.

W tym momencie oczywiście pojawia się zasadnicze pytanie – a co to są „dane niedopuszczalne ze względu na przepisy prawa”? W zagadnieniu prawnym wskazano aż na 4 różne stanowiska!

(1) są to dane sprzeczne z przepisami prawa lub ustaw, które są zawarte we wniosku o wpis lub dokumentach, będących podstawą wpisu do rejestru;

(2) wszelkie dane zgłaszane sądowi rejestrowemu, tzn. nie tylko zamieszczone we wniosku, ale także zawarte w dokumentach, które były podstawą wpisu, które są dołączone do wniosku o wpis do rejestru;

(3) dane, których zamieszczenie nie zostało przewidziane w określonych działach, rubrykach rejestru itd. przez przepisy ustawy o KRS czy rozporządzenia wykonawcze lub ustawy szczególne; są niedopuszczalne, bo są nieprzewidziane przez przepisy prawa;

(4) dane niezgodne ze stanem rzeczywistym.

Z powyższego wyłania się zasadnicze pytanie – SZEROKO czy WĄSKO należy rozumieć pojęcie „dane niedopuszczalne”?

Jeśli WĄSKO – są to dane nieprzewidziane przez przepisy ustawy o KRS.

Jeśli SZEROKO – są to dane sprzeczne z bezwzględnie lub względnie obowiązującymi przepisami prawa.

Ustalenie znaczenia tego sformułowania jest zasadnicze dla kwestii badania przez sąd rejestrowy i ewentualnego podważania uchwał zgromadzeń wspólników i walnych zgromadzeń akcjonariuszy spółek kapitałowych. Zasadniczo w literaturze wskazuje się, że sąd rejestrowy takiej możliwości – na podstawie art. 12 ust. 3 ustawy o KRS – nie ma.

Sąd Okręgowy, który przedstawił zagadnienie prawne Sądowi Najwyższemu, stoi na stanowisku, że dla ochrony takich wartości jak np. wiarygodność KRS należałoby przyjąć koncepcję o szerokim rozumieniu pojęcia „dane niedopuszczalne”. Z drugiej jednak strony należy podchodzi do tego ostrożnie, ponieważ przepisy procesowe przewidują odrębne regulacje w przedmiocie badania ważności uchwał. Rozszerzenie kompetencji sądu rejestrowego byłoby sprzeczne z istotą postępowania rejestrowego. Zamiast szybkiego i sprawnego postępowania mogłoby dochodzić do długotrwałych i kosztownych procesów z postępowaniem dowodowym.

W związku z powyższym SO wskazał, że art. 12 ust. 3 ustawy o KRS nie uprawnia sądu rejestrowego do ustalania z urzędu, czy określona uchwała stanowiąca podstawę wpisu jest istniejąca i ważna.

Odpowiadając więc na pytanie postawione na początku. Powinien badać, może czy nie może badać sąd rejestrowy wniosku od strony merytorycznej? Dopóki SN nie wyda orzeczenia – trudno powiedzieć 🙂 bo zdania są różne, co widać już w uzasadnieniu zagadnienia prawnego. Moim zdaniem jednak rację ma Sąd Okręgowy. Postępowanie rejestrowe ma być szybkie i sprawne, a jeśli coś jest z uchwałą nie tak, to należy ją zaskarżyć i wnieść o uchylenie uchwały lub stwierdzenie jej nieważności.

A Ty jak sądzisz? Daj znać w komentarzu.

 

Pourlopowa petarda – mój pierwszy podcast!

Karolina Rokicka-Murszewska        01 września 2017        3 komentarze

Nie będę wiele pisać, powiem tylko – posłuchaj 🙂 co prawda postępowanie przymuszające nie jest najbardziej lekkim tematem, ale chętnie posłucham Twoich sugestii. Co sądzisz o takiej formie?

Lubisz słuchać czy jednak wolisz czytać?

Czy 5 minut to za krótko czy w sam raz (bo krócej chyba nie dam rady 🙂 ).

Jakie tematy „do posłuchania” interesowałyby Cię najbardziej?

Daj znać w komentarzach lub w e-mailu!

Wszystko, co lubię, w jednym orzeczeniu: kurator, przedwojenna spółka i wspólnicy-spadkobiercy!

Karolina Rokicka-Murszewska        16 sierpnia 2017        4 komentarze

Dosłownie za kilka godzin zaczynam urlop. Tak naprawdę to mój pierwszy taki „regularny urlop od wszystkiego” od dłuższego czasu. W każdym razie po raz pierwszy w życiu ustawiłam autorespondera na służbowej poczcie i planuję do niej nie zaglądać (aczkolwiek nie wiem, jak to się ostatecznie skończy 🙂 ).

Też tak macie, że przed urlopem za wszelką cenę próbujecie „wyczyścić” wszystkie zaległe sprawy? I tak wiem, że nie ma szans na zamknięcie wszystkich. Co najwyżej mogę się postarać (co właśnie robię!), aby nic ponuro nie powitało mnie na lotnisku, jak opalona, uśmiechnięta i zadowolona będę w przyszłym tygodniu wysiadać z samolotu w Polsce.

Szlifując ostatnie pisma, trafiłam na świetne orzeczenie Sądu Apelacyjnego w Gdańsku z dnia 7 lutego 2017 r. (V ACa 282/16), które opublikowane zostało na Portalu Orzeczeń SA w Gdańsku niecały miesiąc temu – a dokładnie w dniu 27 lipca 2017 r.

Rzecz dzieje się w nieodległej Bydgoszczy. Prokurator Prokuratury Rejonowej wnosi pozew o ustalenie nieważności uchwał podjętych przez Nadzwyczajne Zgromadzenie Wspólników pozwanej Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Spółka powstała przed I wojną światową, dokładnie w 1914 r. Jej wspólnicy (mogli to być np. Bolesław i Paweł) zmarli, w związku z czym ustanowiono kuratora (miało to miejsce w 2013 r., został nim jeden ze spadkobierców Bolesława), którego upoważniono do:

podejmowania wszelkich czynności koniecznych do powołania zarządu tej spółki, a w szczególności do zwołania w tym celu zgromadzenia wspólników.

I on faktycznie zwołał ZW, na którym podjęto uchwały o  wyborze członków zarządu i zmianie umowy spółki. Zawiadomił przy tym wszystkich spadkobierców oraz te osoby, które potencjalnie miały dziedziczyć po Pawle. Prokurator zarzucił kuratorowi, że naruszył art. 238 § 1 k.s.h., gdyż nie zawiadomił prawidłowego kręgu osób – wszystkich spadkobierców Pawła (zdaniem prokuratora kurator zawiadomił tylko 50% potencjalnych spadkobierców). Generalnie tych spadkobierców było dużo, dużo więcej – w międzyczasie niektóre dzieci, jak również wnuki Pawła zmarły, a więc ustalenie, kto dokładnie dziedziczy, przy jednoczesnym niezawiadomieniu spółki o przejściu udziałów, było bardzo trudno. Ponadto prokurator zarzucił, że to kurator osobiście powinien przewodniczyć ZW, jako osoba odpowiedzialna za jego zwołanie, tymczasem przewodniczyła inna osoba.

Sąd I instancji uznał, że powództwo zasługuje na uwzględnienie, ponieważ kurator nie zawiadomił o ZW wszystkich spadkobierców Pawła i wobec tego nie zostało ono ważnie zwołane. Ponadto sąd uznał, że w przypadku reaktywacji spółki przedwojennej art. 187  §  1 k.s.h.:

O przejściu udziału, jego części lub ułamkowej części udziału na inną osobę oraz o ustanowieniu zastawu lub użytkowania udziału zainteresowani zawiadamiają spółkę, przedstawiając dowód przejścia bądź ustanowienia zastawu lub użytkowania. Przejście udziału, jego części lub ułamkowej części udziału oraz ustanowienie zastawu lub użytkowania jest skuteczne wobec spółki od chwili, gdy spółka otrzyma od jednego z zainteresowanych zawiadomienie o tym wraz z dowodem dokonania czynności.

znajduje zastosowanie, ale z takim zastrzeżeniem, że kurator powinien podjąć dodatkowe działania mające na celu ustalenie składu osobowego wspólników spółki. W przedwojennej spółce nie ma przecież kogo zawiadomić o przejściu udziałów, skoro przez wiele lat była ona pozbawiona organów. Spadkobiercy, w ocenie sądu, powinni mieć wpływ na skład osobowy organów spółki i kształt jej umowy, a przez to – co istotne – na kwestie dalsze, takie jak dochodzenie roszczeń związanych z nacjonalizacją majątku spółki.

Pozwana spółka zaskarżyła powyższy wyrok w całości.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku uznał, że apelacja zasługiwała na uwzględnienie, zaś jej zarzuty – w znacznej części za zasadne.

Na co ważnego wskazał SA w tym wyroku?

(1) Mimo nieprowadzenia działalności gospodarczej od momentu śmierci wspólników, spółka, utworzona na podstawie umowy z 1914 r. i zarejestrowana w RHB, nie utraciła bytu prawnego i mogła zostać reaktywowana przez spadkobierców, w oparciu o aktualnie obowiązujące przepisy, co wynika z art. 612 k.s.h.:

Do stosunków prawnych w zakresie spółek handlowych istniejących w dniu wejścia w życie ustawy stosuje się jej przepisy, chyba że przepisy poniższe stanowią inaczej.

(2) Zakres umocowania kuratora wynika z treści postanowienia sądu (zobacz mój wpis Zaświadczenie dla kuratora). Zakres działania tego konkretnego kuratora został wskazany wyżej i na pewno nie mieścił się w nim obowiązek ustalenia pełnego kręgu spadkobierców Pawła i zawiadomienia ich o zgromadzeniu wspólników.

(3) Spadkobiercy zmarłego wspólnika nie stają się automatycznie wspólnikami sp. z o.o. z momentem otwarcia spadku (!). Uprawnionymi z udziału/-ów w spółce są ci, którzy mają uregulowane kwestie dziedziczenia (posiadają stwierdzenie nabycia spadku lub akt poświadczenia dziedziczenia). Dla kuratora oznaczało to tyle, że musi zawiadomić tych, którzy legitymują się jednym z tych dwóch dokumentów. Nie można od niego wymagać, aby ustalił wszystkich spadkobierców – szczególnie, jeśli wchodziło w grę nie tylko dziedziczenie ustawowe, ale również testamentowe.

(4) Mimo, że kurator nie jest organem, to z uwagi na trudności w ustaleniu spadkobierców wspólników, czynnością konieczną kuratora było również odebranie od osób zainteresowanych zawiadomienia o przejściu udziału na inne osoby, o którym stanowi art. 187 § 1 zd. 2 k.s.h., dokonanego po otrzymaniu zawiadomienia o zwołaniu zgromadzenia wspólników.

(5) W świetle art. 252  § 1 k.s.h. nie wystarczy do ustalenia nieważności uchwał stwierdzenie uchybień formalnych w zwołaniu zgromadzenia wspólników, na których uchwały te zapadły, ale należy wykazać, że uchybienia te miały wpływ na treść uchwał. Należałoby więc wykazać, że niezawiadomienie tego spadkobiercy, który na dzień zwołania nie dysponował jeszcze formalnym stwierdzeniem nabycia spadku, było tego rodzaju uchybieniem.

(6) Nie ma też znaczenia, że kurator nie przewodniczył zgromadzeniu. Z żadnego przepisu k.s.h. nie wynika, aby był on do tego zobligowany, nie wynikało to również z treści zaświadczenia.

Całe szczęście, że jest taki rycerz na białym koniu, jak Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Inaczej nie tylko księżniczka – czyli nasza przedwojenna spółka – nie zostałaby uratowana. Również sytuacja kuratora byłaby dużo trudniejsza. To orzeczenie daje mi sporo do myślenia w innej sprawie, którą prowadzę, gdzie dzieci większościowego (tak mocno większościowego, bo chodzi o ponad 80% udziałów), zmarłego wspólnika, zrzekły się spadku, ale nie bardzo chcą współpracować ze mną, żeby ustalić, kto ten spadek po ich ojcu nabył. Na szczęście, co widać w orzeczeniu SA w Gdańsku, nie do kuratora należy konieczność ustalenia kręgu spadkobierców… 😉